Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świadomość płodowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świadomość płodowa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 stycznia 2019

Płodowa świadomość Stanislava Grofa

Stanislav Grof (ur. 1931), jest amerykańskim psychologiem czeskiego pochodzenia,  pionierem w dziedzinie badań różnych alternatywnych stanów świadomości. Zasłynął zwłaszcza dzięki badaniom nad wykorzystaniem LSD
w terapii nerwic, zaś po zdelegalizowaniu tej substancji, opracował własną technikę niefarmakologicznego wprowadzania pacjentów w odmienne stany świadomości, którą nazwał oddychaniem holotropowym.

Poniższy fragment książki Holotropowy umysł. Trzy poziomy ludzkiej świadomości i sposób, w jaki kształtują nasze życie, zasługuje na uwagę chociażby z tego względu, że konsekwentnie przełamuje mur obojętności wobec nietypowych aspektów ludzkiej świadomości płodowej.



Stanislav Grof with Zina Bennett: The Holotropic mind. The Three Levels of Human Consciousness and How They Shape Our Lives. San Hrancisco, 1993

Tłumaczenie: Piotr Kawecki



(…)
Zjawiska okołoporodowe występują w czterech różnych doświadczalnych wzorach, które nazywam Podstawowymi Matrycami Perinatalnymi (BPM – Basic Perinatal Matrices). Każda z czterech matryc jest ściśle związana z jednym z czterech kolejnych okresów biologicznego porodu. Na każdym z tych etapów dziecko przechodzi doświadczenia, które charakteryzują określone emocje i uczucia fizyczne; każdy z tych etapów wydaje się również kojarzony z konkretnymi symbolicznymi obrazami. Tworzą one wysoce zindywidualizowane plany psycho-duchowe, które kierują naszym doświadczeniem. Mogą one znaleźć odzwierciedlenie w psychopatologii indywidualnej i społecznej lub w religii, sztuce, filozofii, polityce i innych dziedzinach życia. I, oczywiście, możemy uzyskać dostęp do tych psycho-duchowych wzorców poprzez niezwykłe stany świadomości, które pozwalają nam znacznie wyraźniej widzieć przewodnie siły naszego życia.

Pierwsza matryca, BPM I, którą można nazwać "Wszechświatem owodniowym", odnosi się do naszych doświadczeń w łonie matki przed rozpoczęciem porodu. Druga matryca, BPM II lub "Kosmiczne pochłonięcie i brak wyjścia", odnosi się do naszych doświadczeń, gdy zaczynają się skurcze, ale przed otwarciem szyjki macicy. Trzecia matryca, BPM III, „Zmagania śmierci
i odrodzenia”, odzwierciedla nasze doświadczenia, gdy przechodzimy przez kanał rodny.
Czwarta i ostateczna matryca, BPM IV, którą możemy nazywać "Śmierć i Odrodzenie", jest związana z naszym doświadczeniem, kiedy opuszczamy ciało matki. Każda matryca okołoporodowa ma swoje specyficzne aspekty biologiczne, psychologiczne, archetypowe i duchowe.

W kolejnych czterech rozdziałach przyjrzymy się matrycom okołoporodowym, które naturalnie rozwijałyby się podczas porodu. Każdy rozdział rozpoczyna osobista opowieść opisująca doświadczenia charakterystyczne dla danej matrycy, następnie omawia biologiczną podstawę doświadczenia, sposób, w jaki to przeżycie zostaje przetłumaczone na konkretną symbolikę w naszej psychice i jak ta symbolika wpływa na nasze życie.

Należy chyba zauważyć, że w empirycznej autorefleksji niekoniecznie doświadczamy poszczególnych matryc w ich naturalnej kolejności. Zamiast tego, materiał perinatalny jest wybierany przez nasze własne wewnętrzne systemy radarowe, określając kolejność, w jakiej każda osoba uzyskuje dostęp do tego wysoce indywidualnego materiału. Niemniej jednak, dla uproszczenia, warto pomyśleć o nich w kolejności czterech następnych rozdziałów.



II
PERINATALNE  MATRYCE  – WPŁYWY,  KTÓRE  KSZTAŁTUJĄ  LUDZKĄ  ŚWIADOMOŚĆ
W  OKRESIE  ŻYCIA  PRENATALNEGO  DO  NARODZIN

Sen to małe ukryte drzwi w najgłębszym i najbardziej intymnym sanktuarium duszy, które otwierają się na tę prastarą kosmiczną noc, która była duszą na długo zanim pojawiło się świadome ego i będzie duszą znacznie wykraczającą poza to, do czego może dotrzeć świadome ego.

                                                                                                                   – Carl Gustav Jung, Wspomnienia, sny, refleksje

 (…)
Wspomagany przez terapeutę i wyszkoloną pielęgniarkę, człowiek, psychiatra po trzydziestce, poprowadził go do zmienionego stanu, w którym poruszał się powoli, ale głęboko w świecie, który istniał w najgłębszych zakątkach jego świadomości. Na początku nie zauważył żadnych wielkich percepcyjnych lub emocjonalnych zmian, tylko subtelne objawy fizyczne, które sprawiły, że pomyślał, że może dostał grypy. Doświadczył złego samopoczucia, dreszczy, dziwnego i nieprzyjemnego smaku w ustach, lekkich nudności i dyskomfortu w jelitach. Fale łagodnych wstrząsów i drgawek falowały przez różne mięśnie jego ciała, a on zaczął się pocić.

Niecierpliwił się, przekonany, że nic się nie dzieje i zaniepokojony, że najwyraźniej złapał wirusa grypy. Być może, pomyślał, wybrał zły moment na przeprowadzenie tej pracy, ponieważ brała go choroba. Postanowił zamknąć oczy i uważniej obserwować, co się z nim dzieje.

Gdy tylko zamknął oczy, poczuł, że wkracza w zupełnie inny i głębszy poziom świadomości, poziom, który był dla niego zupełnie nowy. Miał dziwne uczucie kurczącego się rozmiaru, jego głowa była znacznie większa niż reszta ciała i kończyn. A potem uświadomił sobie, że to, czego początkowo się obawiał jako nadciągającej grypy, stało się teraz całym kompleksem zjadliwej toksyczności – nie jako dorosły, ale jako płód! Poczuł się zawieszony w cieczy zawierającej pewne szkodliwe substancje, które dostały się do jego ciała przez pępowinę, i był pewien, że wszystkie one są szkodliwe i wrogie. Mógł posmakować porażającej substancji, dziwnej mieszanki jodu i rozkładającej się krwi lub stęchłego bulionu.

Kiedy to wszystko się działo, dorosła jego część, ta część, która została przeszkolona medycznie
i zawsze szczyciła się zdyscyplinowaną naukową perspektywą, obserwowała płód z obiektywnej odległości. Lekarz-naukowiec w nim wiedział, że toksyczne ataki w tym bardzo trudnym okresie jego życia pochodziły z ciała jego matki. Od czasu do czasu potrafił odróżnić jedną z tych szkodliwych substancji od innej – teraz wydawały się przyprawami lub innymi składnikami nieodpowiedniej dla płodu żywności, innym razem dymem papierosowym, który wdychać musiała matka, a jeszcze innym razem dotknięciem alkoholu. Uświadomił sobie również emocje matki – rodzaj chemicznej esencji jej lęku w jednej chwili, gniewu w następnej, kiedy indziej uczuć na temat ciąży, a nawet podniecenia seksualnego.

Idea, że u płodu może istnieć funkcjonująca świadomość, była sprzeczna z wszystkim, czego nauczono go na uczelni medycznej. Co więcej, zdumiewało go to, że w tym okresie życia zdawał sobie sprawę z subtelnych niuansów w interakcji między sobą a matką. Mimo to nie mógł zaprzeczyć konkretnej naturze tych doświadczeń. Wszystko to tworzyło z obecnym w nim naukowcu bardzo poważny konflikt; wszystko, czego doświadczał, było sprzeczne ze wszystkim, co "wiedział". Potem doszło do rozwiązania konfliktu i wszystko stało się bardzo jasne: konieczne było zrewidowanie jego obecnych przekonań naukowych – coś, co wiedział, że zdarzało się wiele razy innym w toku historii – zamiast kwestionować znaczenie własnego doświadczenia.

Po okresie dłuższych zmagań, porzucił swoje analityczne myślenie i zaakceptował wszystko,
co się z nim działo. Jego objawy grypowe i trawienne zniknęły. Wyglądało na to, że łączył się ze wspomnieniami niezakłóconych okresów życia wewnątrzmacicznego. Teraz jego pole widzenia było coraz jaśniejsze i coraz bardziej ekstatyczne. Wyglądało to tak, jakby wiele warstw grubych, brudnych pajęczyn zostało magicznie zdjętych i rozpuszczonych. Sceneria przed nim otworzyła się
i odkrył, że otacza go wspaniałe światło i energia, które płynęła w subtelnych wibracjach przez całą jego istotę.

Na jednym poziomie nadal był płodem, doświadczając ostatecznej doskonałości i błogości dobrego łona lub noworodka łączącego się z odżywczą, ratującą życie piersią. Na innym poziomie stał się całym wszechświatem. Był świadkiem widowiska makrokosmosu z niezliczonymi pulsującymi galaktykami. Czasami stał na zewnątrz, obserwując te rzeczy jako widz; innym razem stawał się nimi. Te promienne i zapierające dech w piersiach kosmiczne widoki przeplatały się z doświadczeniami równie cudownego mikrokosmosu – tańca atomów i cząsteczek, następnie pojawienia się biochemicznego świata i rozwijania początków życia i poszczególnych komórek. Czuł, że po raz pierwszy w życiu przeżywał wszechświat jako to, czym on jest naprawdę – niezgłębioną tajemnicą, boską grą energii.

To bogate i złożone doświadczenie trwało przez to, co wydawało się wiecznością. Stwierdził, że wahał się między doświadczaniem siebie w stanie cierpiącego, chorego płodu a stanem błogiej
i pogodnej wewnątrzmacicznej egzystencji. Czasami szkodliwe wpływy przybierały formę archetypowych demonów lub złowrogich stworzeń z bajkowego świata. Zaczął otrzymywać powódź spostrzeżeń dotyczących powodów, dla których dzieci są tak zafascynowane mitycznymi opowieściami i ich postaciami. Niektóre z tych spostrzeżeń miały znacznie szersze znaczenie. Tęsknota za stanem całkowitego spełnienia, takim jak ten, który można doświadczyć w dobrym łonie lub w mistycznym uniesieniu, okazała się być ostateczną siłą motywującą każdego człowieka. Widział ten motyw tęsknoty wyrażający się w odkrywaniu baśni ku szczęśliwemu zakończeniu. Widział to w marzeniu rewolucjonisty o utopijnej przyszłości. Widział to w dążeniu artysty do akceptacji i uznania.  I widział to w ambicjach posiadania, statusu i sławy. Stało się dla niego jasne, że oto była odpowiedź na najbardziej podstawowy dylemat ludzkości. Pragnienie i stojąca za tym potrzeba nigdy nie byłaby zaspokojona nawet przez najbardziej spektakularne osiągnięcia w świecie zewnętrznym. Jedynym sposobem zaspokojenia pragnienia było ponowne połączenie się z tym miejscem we własnej nieświadomości. Nagle zrozumiał przesłanie tak wielu duchowych nauczycieli, że jedyną rewolucją, która może zadziałać, jest wewnętrzna transformacja każdej ludzkiej istoty.

Podczas epizodów, w których przeżywał pozytywne wspomnienia o swojej egzystencji płodowej, doznał uczucia jedności z całym wszechświatem. Oto Tao, Przekroczenie granic, i Tat tvam asi
z Upaniszad. Stracił poczucie indywidualności. Jego ego rozpłynęło się i stał się całym istnieniem. Czasami to doświadczenie było niematerialne i pozbawione treści; czasami towarzyszyło mu wiele pięknych wizji – archetypowe obrazy Raju, najwyższy róg obfitości, złoty wiek lub dziewicza natura. Stał się rybą płynącą w krystalicznie czystych wodach, motylem unoszącym się na górskich łąkach
i mewą nurkującą w dół, by spojrzeć na powierzchnię oceanu. Stał się oceanem, zwierzętami, roślinami, chmurami – raz jednym, raz drugim, czasem wszystkimi jednocześnie.

Nic konkretnego się po tym nie stało, poza tym, że zaczął odczuwać jedność z naturą i wszechświatem, skąpane w złotym świetle, które powoli malało. Zaprzestał tego doświadczenia i niechętnie powrócił do codziennego stanu świadomości. Gdy to zrobił, był pewien, że stało się coś bardzo ważnego i że już nigdy nie będzie taki sam. Osiągnął nowe poczucie harmonii i samoakceptacji, a także globalne zrozumienie egzystencji, którego nie potrafił opisać słowami.
Przez wiele godzin po tym doświadczeniu czuł się absolutnie przekonany, że składa się z czystej energii i ducha, co sprawia, że trudno jest w pełni zaakceptować jego stare wierzenia w jego fizyczną egzystencję. Późnym wieczorem tego dnia miał głębokie poczucie bycia uzdrowionym i całkowitym, wracając do doskonale funkcjonującego ciała.

Dla psychiatry, który doświadczył tego wszystkiego, w następnych miesiącach pojawiło się więcej pytań niż odpowiedzi. Łatwo było odrzucić wiele z tego, co przeżył, jeśli jego doświadczenie byłoby tylko intelektualne. Intelektualne zrozumienie mogło pochodzić z książek lub filmów. Ale zdarzyło się coś więcej. Bardziej niż cokolwiek innego, jego doświadczenia były zmysłowymi – niezwykłymi fizycznymi doznaniami, wypełnionymi uczuciami dziwnych faktur, światła i mroków życia. Czuł chorobę wywołaną przez toksyny, które bombardowały go w łonie matki, a następnie niewytłumaczalne oczyszczenie.

To prawda, że niektóre informacje na temat tego królestwa mogły pochodzić z książek, które przeczytał lub widzianych filmów, ale co było źródłem jego drobiazgowo szczegółowych wrażeń?   Jak mógł poznać uczucia okresu płodowego w jego życiu? Najwyraźniej jego świadomość dostarczała mu niesamowicie szczegółowych, złożonych i konkretnych informacji, o których nigdy nie śnił. Czuł jedność ze wszechświatem, Tao. Doświadczył rozpadu swego ego i połączenia się z całym bytem. Ale jeśli wszystko to było prawdą, musiał porzucić to, co do tej pory uważał, że nasze umysły mogą nam dostarczyć wspomnień z wydarzeń, które doświadczyliśmy z pierwszej ręki w okresie po naszych narodzinach.

Skąd mam wiedzę o pytaniach, które przeszły przez umysł psychiatry? Wiem, ponieważ doświadczenia opisane powyżej, to moje własne. Jednak odkryłem również, że doświadczenia te nie są ani wyjątkowe, ani niezwykłe w badaniach nad głęboką świadomością. Wręcz przeciwnie, moja opowieść przedstawia konkretny zestaw ludzkich doświadczeń, które pojawiły się w setkach podobnych sesji innych ludzi, których byłem świadkiem w ciągu ostatnich trzydziestu lat.

Biologiczne i psychologiczne cechy BPM I

Zasadniczy aspekt tej matrycy, a także obrazy z niej płynące, odzwierciedlają naturalną symbiozę, jaka istnieje między matką a dzieckiem w tym okresie naszego życia. Ważne jest, aby pamiętać,
że w tym czasie jesteśmy tak blisko związani z matką, zarówno biologicznie jak i emocjonalnie,
że jesteśmy prawie jak organ w jej ciele. W okresach niezakłóconego życia wewnątrzmacicznego, warunki dla dziecka są bliskie ideału. Tlen i składniki odżywcze potrzebne do wzrostu są stale dostarczane przez łożysko, które usuwa również wszystkie produkty odpadowe. Płód jest chroniony przed głośnymi hałasami i wstrząsami przez płyn owodniowy, a ciało matki i temperatura w macicy utrzymuje się na stosunkowo stałym poziomie. Istnieje bezpieczeństwo, ochrona i natychmiastowe, łatwe zaspokojenie wszystkich potrzeb.

Ten obraz życia w łonie matki może wyglądać cudownie i różowo, ale nie jest tak konsekwentnie.
W najlepszych sytuacjach optymalne warunki są zakłócane tylko rzadko i na krótki czas. Na przykład matka może czasami spożywać pokarmy, które powodują cierpienie płodu, spożywając napój alkoholowy lub paląc papierosa. Może spędzić trochę czasu w bardzo hałaśliwym otoczeniu lub wywołać u siebie i w dziecku dyskomfort, jadąc samochodem po wyboistej drodze. Jak wszyscy inni, może przeziębić ją lub mieć grypę. Co więcej, aktywność seksualna, szczególnie w późniejszych miesiącach ciąży, może być również odczuwana na pewnym poziomie przez płód.

W najgorszych sytuacjach życie w łonie matki może być wyjątkowo niewygodne. Na istnienie niemowlęcia może mieć wpływ ciężka infekcja matki, choroba endokrynologiczna lub metaboliczna lub ciężka toksyna. Możemy nawet mówić o "toksycznych emocjach", takich jak intensywny lęk, napięcie lub gwałtowne wybuchy gniewu. Na jakość ciąży może wpływać stres w pracy, przewlekłe zatrucia, uzależnienie lub okrutne traktowanie matki. Sytuacja może być tak zła, że spontaniczne poronienie jest nieuchronne. W głębokiej pracy empirycznej ludzie odkryli nawet dobrze ukrywane rodzinne tajemnice, takie jak fakt, że byli niechciani i że matka próbowała przerwać ciążę na najwcześniejszych etapach ich życia.

We współczesnych położnictwie nasze negatywne doświadczenia podczas okresu płodowego są uważane za ważne tylko z fizycznego punktu widzenia, to znaczy tylko jako potencjalne źródło biologicznych uszkodzeń ciała. Uważa się, że w rozwoju psychicznym dziecka skutki, pojawiają się tylko w wyniku organicznego upośledzenia mózgu. Jednak doświadczenia opisane przez ludzi, którzy są w stanie ponownie doświadczyć tego poziomu w nietypowych stanach świadomości, nie pozostawiają wątpliwości, że na świadomość dziecka może mieć wpływ szeroki zakres szkodliwych wpływów, mających miejsce nawet na najwcześniejszych etapach życia zarodkowego. W takim przypadku musielibyśmy założyć, że tak samo jak "dobra" lub "zła pierś", istnieje również "dobre" lub "złe łono". Pod tym względem pozytywne doświadczenia w łonie wydają się odgrywać w rozwoju dziecka, co najmniej tak samo ważną rolę, jak pozytywne doświadczenie pielęgnacyjne.

W nietypowych stanach świadomości wiele osób zgłasza swoje wewnątrzmaciczne doświadczenia
w niezwykle żywy sposób. Doświadczają siebie jako bardzo małych, z charakterystycznie dużą głową w stosunku do ich ciała. Mogą odczuwać otaczający płyn owodniowy, a czasem nawet obecność pępowiny. Jeśli łączą się z okresami życia płodowego, gdzie nie było żadnych zakłóceń, doświadczenia są związane z błogim stanem świadomości, w którym nie ma poczucia dualności między podmiotem a przedmiotem. Jest to stan "oceaniczny" bez granic, w którym nie rozróżniamy siebie od organu matczynego, od nas samych, od świata zewnętrznego.

To doświadczenie płodowe może rozwijać się w kilku różnych kierunkach. Oceaniczny aspekt życia zarodkowego może sprzyjać identyfikacji z różnymi formami życia wodnego, takimi jak wieloryby, delfiny, ryby, meduzy, a nawet wodorosty. Poczucie bycia bez granic, których doświadczamy w łonie matki, może również pośredniczyć w poczuciu bycia "w jedności" z kosmosem. Można utożsamiać się z przestrzenią międzygwiezdną, różnymi ciałami niebieskimi, całą galaktyką lub wszechświatem w całości. Niektórzy ludzie identyfikują się również z doświadczeniem astronautów pływających w nieważkości w kosmosie, dołączonych do "statku matki" z życiodajnym rurociągiem pępowinowym.

Fakt, że dobre łono zaspokaja potrzeby płodu bezwarunkowo, jest podstawą symbolizmu, takiego jak nieskończone dobrodziejstwa "matki natury" – istoty pięknej, bezpiecznej i odżywczej. Kiedy przeżywamy doświadczenia płodowe w stanach niezwyczajnych, te doświadczenia mogą nagle zmienić się we wspaniałe scenerie przedstawiające przepyszne tropikalne wyspy, sady owocowe, pola dojrzewającej kukurydzy lub bujne ogrody warzywne na tarasach andyjskich. Inna możliwość jest taka, że doświadczenie płodowe otwiera się na archetypowe królestwo zbiorowej nieświadomości, a zamiast niebios astronomów lub natury biologów spotykamy niebiańskie królestwa i Ogrody Raju z mitologii różnych kultur świata. W ten intymny i logiczny sposób symbolika BPM I splata razem różne elementy płodu, oceanu, kosmosu, natury, rajskiego i niebiańskiego pochodzenia.

Stan ekstazy i kosmiczna jedność

Zazwyczaj doświadczenia z BPM I ma silne mistyczne brzmienie; czuje się je jako sakrum lub święte. Bardziej precyzyjnym może być określenie uświęcone, którego C. G. Jung używał dla unikania religijnego żargonu. Kiedy mamy tego rodzaju doświadczenia, czujemy, że napotkaliśmy wymiary rzeczywistości, które należy do wyższego rzędu. Istnieje ważny duchowy aspekt BPM I, często opisywany jako głębokie uczucie kosmicznej jedności i ekstazy, ściśle związane z doświadczeniami, które moglibyśmy mieć w dobrym łonie – pokój, spokój, pogodę ducha, radość i błogość. Nasze codzienne postrzeganie przestrzeni i czasu wydaje się zanikać, a my stajemy się "czystą istotą". Język nie oddaje istoty tego stanu, powodując, że większość opisów ogranicza się tylko do określeń: "nieopisany” lub "niewysłowiony”.

Opisy kosmicznej jedności często wypełniają paradoksy, które naruszają logikę Arystotelesa.
Na przykład w życiu codziennym zakładamy, że rzeczy, które napotykamy, nie mogą być jednocześnie sobą, a nie być sobą, lub że nie mogą być czymś innym niż tym, czym są. "A" nie może być "nie-A" lub "B". Jednak doświadczenie kosmicznej jedności może być "bez zawartości, ale obejmować wszystko, co istnieje". Albo możemy poczuć, że jesteśmy "bez ego" w tym samym czasie, kiedy nasza świadomość rozszerzyła się na cały wszechświat. Możemy odczuwać pokorę i lęk przez naszą własną nieistotnością, a jednocześnie mieć poczucie ogromnego osiągnięcia i znaczenia, czasami w stopniu utożsamienia się z Bogiem. Możemy postrzegać siebie jako istniejący, a jednak nie istniejący i widzieć wszystkie materialne obiekty jako puste, podczas gdy pustka sama pojawia się wypełniona formą.

W tym stanie kosmicznej jedności czujemy, że mamy bezpośredni, natychmiastowy i nieograniczony dostęp do wiedzy i mądrości o uniwersalnym znaczeniu. Zazwyczaj nie oznacza to konkretnych informacji ze szczegółami technicznymi, które mogłyby być praktycznie zastosowane; wiąże się to raczej ze złożonym, odkrywczym wglądem w naturę istnienia. Zazwyczaj towarzyszy temu poczucie pewności, że ta wiedza jest ostatecznie bardziej odpowiednia i "prawdziwa" niż percepcje i przekonania, które dzielimy w życiu codziennym. Starożytne indyjskie Upaniszady mówią o tym głębokim wglądzie w ostateczne sekrety istnienia jako "wiedza o tym, której znajomość daje wiedzę wszystkiego".

Zachwyt związany z BPM I można nazwać "ekstazą oceaniczną". Później w tej książce, w sekcji dotyczącej BPM III, napotkamy bardzo odmienną formę uniesienia związaną z procesem śmierci-odrodzenia. Ukułem dla tego termin ekstazy wulkanicznej. Jest dzika, dionizyjska, z pozornie nienasyconymi ilościami wybuchowej energii i silnym dążeniem do gorączkowej aktywności.
W przeciwieństwie do tego, energia oceaniczna BPM I mogłaby być nazywana Apollińską; obejmuje spokojne topnienie wszystkich granic, wraz z łagodnością i uspokojeniem. Gdy nasze oczy są zamknięte, a reszta świata odcięta, manifestuje się jako niezależne wewnętrzne doświadczenie, które ma cechy, które już opisałem. Kiedy otwieramy oczy, zmienia się w sens łączenia się, lub "stania się jednym ze” wszystkim, co postrzegamy wokół nas.

W stanie oceanicznym świat wydaje się manifestować nieopisany blask i piękno. Potrzeba rozumowania dramatycznie się zmniejsza, a wszechświat staje się „tajemnicą, której należy doświadczyć, a nie zagadką do rozwiązania”. Staje się praktycznie niemożliwe, aby znaleźć coś negatywnego na temat istnienia; wszystko wydaje się absolutnie idealne. To poczucie doskonałości ma wbudowaną sprzeczność, którą Ram Dass uchwycił kiedyś bardzo zwięźle dzięki stwierdzeniu, które usłyszał od swojego himalajskiego guru: „Świat jest absolutnie doskonały, łącznie z własnym niezadowoleniem z niego i wszystkim, co próbujesz zrobić, aby to zmienić”. Doświadczając ekstazy oceanicznej, świat opon staje się przyjaznym miejscem, w którym możemy bezpiecznie i pewnie przyjąć postawę dziecięcą i bierną. W tym stanie zło wydaje się efemeryczne, nieistotne, a nawet nieistniejące.

Uczucia oceanicznej ekstazy są ściśle związane z "szczytowym doświadczeniem Abrahama Maslowa". Scharakteryzował to jako: czucie się w całości, jednolity i zintegrowany; bez wysiłku
i swobodnie; całkowicie sam; wykorzystując w pełni twoje możliwości; wolne od blokad, zahamowań    i lęków; spontaniczny i ekspresyjny; w tu i teraz; bycie czystą psyche i duchem; bez pragnień i potrzeb; jednocześnie dziecinnym i dojrzałym; i wypełniony łaską w sposób, który jest poza słowami. Podczas gdy moje obserwacje oceanicznej ekstazy wyrosły przede wszystkim z doświadczeń napotykanych w regresywnej pracy doświadczalnej, opisy Maslowa odzwierciedlają jego studium spontanicznych szczytowych doświadczeń w dorosłym życiu. Silne podobieństwa między tymi dwoma obszarami sugerują, że korzenie niektórych z naszych najpotężniejszych sił motywacyjnych sięgają daleko wstecz w nasze życie, niż początkowo sądzili psychologowie.



W Polsce do tej pory ukazały się:

  • Poza mózg: narodziny, śmierć i transcendencja w psychoterapii. Wydawnictwo A, 1999, 2010
  • Obszary nieświadomości: raport z badań nad LSD. Wydawnictwo A, 2000
  • Przygoda odkrywania samego siebie: wymiary świadomości: nowe perspektywy w psychoterapii. Ureus, 2000
  • Najdalsza podróż. Misterium i świadomość śmierci. Wydawnictwo Okultura, 2010
  • Kiedy niemożliwe staje się możliwe. Okultura, 2010
  • Kosmiczna gra. Okultura, 2014